poniedziałek, 2 lutego 2015

Podsumowanie miesiąca - styczeń

Na ten miesiąc przypadły również moje ferie, co oznacza dużo lenistwa. Postaram się jednak, coś z tego miesiąca wyciągnąć.

Najlepszy film miesiąca:


Dom na końcu ulicy (2012)
reżyseria: Mark Tonderai,
 scenariusz: David Loucka, 
gatunek : Thiller

 Elissa, w którą wciela Jenifer Lawrence przeprowadza się ze swoją matką do małego miasteczka. W jej sąsiedztwie 4 lata temu została zamordowana rodzina przez córkę, która po tym wydarzeniu zaginęła. Pozostał jednak opustoszały dom. Po kilku dniach okazuje się, że dom jednak nie jest pusty. Mieszka w nim syn zamordowanej rodziny Ryan. Elissa zaprzyjaźnia się z trzymającym się na uboczu Ryanem. W końcu jednak odkrywa jego tajemnicę..
Osobiście film mi się podobał, może nie był wybitny, ale w tym miesiącu pomimo ferii  nie miałam czasu na nic ciekawszego. Ma wciągającą fabułę, dobrą grę aktorską i na pewno można pochwalić scenerię.

Książka miesiąca:


W styczniu przeczytałam sześć książek. W tym trzy części Słodkich Kłamstewek Sary Shepard, Czarną Banderę Olivera Bowdena, Wezwanie Kelley Amstrong i moje ukochane Black Ice Becci Fitzpatrick. Nad książką nie będę się rozwodzić, zaznaczę tylko że czekałam na nią jakieś 3 lata, odkąd skończyłam serię Szeptem i po prostu ją kocham. Książkę zrecenzuję na blogu jakoś w tym tygodniu, teraz powiem tylko że ją kocham!


Jedzenie miesiąca:

Tutaj przyznam miejsce zasłużonym pierogom. Jak już mówiłam miałam ferie spędziłam je generalnie na czytaniu, nie licząc wyjazdu do babci.Ach babcia, wszyscy przyznacie mi rację jeśli powiem że to tam jedzenie smakuje najlepiej. Jedzeniem stycznia zostają pierogi z mięsem, autorstwa mojej babci. Po prostu bo tak.


Osiągnięcie miesiąca: 



Tu miałam ciężko. Bo nie wiele, bardzo nie wiele zrobiłam w tym miesiącu. Rzeczą którą uznam za osiągniecie, będzie wyeliminowanie niezdrowych wieczornych przekąsek i zastąpieniem jej mozzarellą i papryką. Może być?

Porażka miesiąca:

Zdecydowanie to że nic nie narysowałam. Właściwie wykonałam tylko jeden żałosny szkic kota. Mam jakiś zastój twórczy. Liczę że w tym miesiącu coś zrobię. Ale Lama na plus.

Żałosny kot




Cała moja twórczość z tego miesiąca.

Piosenka miesiąca:

Pozdrawiam
~Agrin








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz